foto1
Kolejna recenzja - Natec Alfama Ring Light
foto1
Kolejna recenzja - Natec Alfama Ring Light
foto1
Kolejna recenzja - Natec Alfama Ring Light
foto1
Kolejna recenzja - Natec Alfama Ring Light
foto1
Kolejna recenzja - Natec Alfama Ring Light
e-mail: blogotech@blogotech.eu
Phone: +48


Monitor Acer B248Y

Monitor do biura z wbudowaną kamerą

Więcej

Mysz Havit MS1021W

Świetnie wyprofilowana obudowa, proste oprogramowanie...

Więcej

Acer Spin 3

Unikalna konstrukcja komputera konwertowalnego.

Więcej

Xblitz S10 Duo

Kamera samochodowa rejestrująca obraz z przodu i z tyłu pojazdu.

Więcej

Kalendarz

Pn Wt Śr Cz Pt So N
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10
11
12
13
14
15
16
17
18
19
20
21
22
23
24
25
26
27
28
29
30
31

Podziel się ze mną swoimi uwagami na temat mojego bloga, co Ci się podoba, co Ci się nie podoba, jakie recenzje chciałbyś tu zobaczyć itp.

Kliknij mnie

 

Czy można zaufać klientowi poczty

Nie tak dawno na rynku pojawił się nowy klient poczty elektronicznej nazwany przez swoich twórców Superhuman. I faktycznie, miał dużo udogodnień ułatwiających obsługę, a w zasadzie wykonujących za użytkownika sporo rzeczy. Aplikacja jest na tyle nowatorska, że zwrócili na nią uwagę redaktorzy New York Times. Wskazali nawet kilka znaczących nazwisk osób z Doliny Krzemowej, które przyznały się do korzystania z tego klienta pocztowego. Założyciele startup-u, który wypuścił Superhuman mieli więc powody do radości. Do czasu…

Krótko po publikacji New York Times zachwalającej aplikację, Mike Davidson z inVision (wcześniej wiceprezes Twittera, NBCNews) opublikował na blogu wpis, który spowodował całkiem sporą burzę wokół Superhuman. Ujawnił on, że poza dostarczaniem poczty mailowej, w usłudze Premium, charakteryzującej się dużą automatyzacją z asystentem w postaci sztucznej inteligencji, do każdego maila dołączany był mały piksel pozwalający na śledzenie każdej wychodzącej wiadomości email. Jeśli wiadomość została otwarta i np. obejrzałeś zdjęcia, nadawca otrzymywał raport o tym, kiedy ją otworzyłeś, ile razy to zrobiłeś, a nawet gdzie byłeś, gdy ją czytałeś. Informacja ta spowodowała olbrzymią burzę wśród przedstawicieli technologicznych na temat zakresu prywatności w komunikacji.
Oczywiście informacja o takim „haczyku” spowodowała, że wiele osób zrezygnowało z korzystania z aplikacji. Założyciel i dyrektor generalny firmy na swoim blogu poinformował, że firma zmienia politykę i nie będzie rejestrować informacji o historii i lokalizacji maili. Szybko wydano nową wersję Superhuman, w której usunięto funkcję dołączania tego małego, niewidocznego ale jakże ważnego piksela.
Oczywiście pojawiły się też głosy, że takie funkcje nie jest niczym nowym i wiele firm z tego korzysta. Problem w tym, że potwierdzenia odczytu są zazwyczaj widoczne dla odbiorcy, czytający maila może je wyłączyć, ale przede wszystkim nie sprawdzają lokalizacji odbiorcy maila.

sledzenie w sieci

Aplikacje na smartfony - są ich tysiące

Problem w tym, że będąc użytkownikiem Internetu – a dziś nie da się funkcjonować w społeczeństwie bez czegoś takiego – nie wiemy, kto co i kiedy o nas rejestruje. Nie pomogą tu żadne regulacje prawne, nie pomoże RODO, nie pomoże firewall ani żadne zabezpieczenia sieciowe. Ze wszystkich stron jesteśmy bombardowani różnego rodzaju aplikacjami, które mamy zainstalować na smartfonie, by zrobić zakupy, by być informowanym o nowościach, by móc się zarejestrować do lekarza.. są tego setki. I nie sądzę, by ktokolwiek z firm, zamawiających dla siebie taką aplikację, był w 100% pewien, że developer nie zostawił tam sobie takiego małe, niewidocznego piksela. Przewidzieli to scenarzyści filmu System z Sandrą Bullock, przy czym tam było to przejaskrawione. Poza tym był to rok 1995, dziś robi się dokładnie to samo, ale w białych rękawiczkach, w taki sposób, że nieświadomy użytkownik sieci nic o tym nie wie. No i przecież instalując aplikację wyrażamy zgodę na jej dostęp do wielu informacji. A zastanawialiście się po co np. aplikacji do rejestracji wizyty u lekarza dostęp do katalogu zdjęć na smartfonie? Albo jego lokalizacji?
Przykład Superhuman pokazuje, że tak naprawdę nie mamy wpływu na to, co, kto i kiedy gromadzi na nasz temat. Warto o tym pamiętać.

Znajdziesz mnie:

Subscribe on YouTube